Pierwsza połowa meczu w Mielcu to wyrównana gra z obu stron. Co prawda pierwsze dwa rzuty Chrobrego padły łupem Lipki, ale później z bramkarzem gospodarzy radziliśmy sobie zdecydowanie lepiej. Oczywiście mowa o pierwszych 30. minutach… Wyglądało to nawet dobrze, bo po 13. minutach gry prowadziliśmy 3:6. Chwilę wcześniej straciliśmy Kubałę – uraz kciuka i Klingera – rozcięty łuk brwiowy i wizyta w szpitalu. Wiktor co prawda dograł do końca pierwszej części meczu, ale uraz okazał się poważniejszy.
Mielec to ekipa, która potrafi grać w handball i mimo lepszej passy Chrobrego nie odpuściła. Gospodarze szybko wyrównali i do końca pierwszej połowy gra była wyrównana.

Druga odsłona meczu to… Dobra gra Lipki w bramce i Stali i fatalna skuteczność Chrobrego. Bo o ile Lipce trzeba przyznać, że potrafi bronić Chrobrego, to tym razem przegraliśmy na własne życzenie rzucając obok bramki, w słupki i poprzeczkę. Ciężko dochodziło się nam do pozycji rzutowych, a później nie potrafiliśmy trafić w bramkę. Przez 22. minuty trafiliśmy tylko 3 razy. Stal z minuty na minutę budowała przewagę i po prostu wygrała pewnie i wysoko.

SPR Stal Mielec – KS SPR Chrobry Głogów 29:17 (12:11)
Stal: Lipka, Wiśniewski – Wilk 1, Krępa 2, Janyst 3, Wypych 1, Skuciński 1, Rusin , Mochocki 1, Kłoda, Sarajlic, Kawka 8, Chodara 2, Cuzic 7, Krupa 2
Chrobry: Stachera, Kapela – Zdobylak, Płócienniczak 2, Świtała 1, Sadowski 3, Klinger, Babicz 4, Gujski 3, Tylutki, Biegaj 3, Orpik 1, Krzysztofik, Kubała, Rydz